| |
TANIEC HULA
zajęcia z Justyną Miąc
wtorki w
godz. 17.15-18.45
opłaty: 100 zł karnet na 4 zajęcia w miesiącu
Jeśli
chcesz pokołysać biodrami, nauczyć się opowiadać tańcem legendy z wysp
a jednocześnie uczynić ciało piękniejszym, twarz jaśniejszą, a oku przydać
blasku?
Zamiast
tradycyjnej notki, słowo od prowadzącej:
Moje
spotkanie z Hula miało miejsce niespełna dwa lata temu. W
Trójmieście organizowany był pierwszy warsztat Hula
prowadzony
przez Małgosię Szokalską
z Warszawy. Wiadomość o nim dotarła do
mnie z dwóch różnych źródeł i to już
wiele mówiło. Decyzje
podjęłam błyskawicznie. To był impuls. Nie było we mnie odrobiny
wahania, czy zastanowienia. Co ciekawe, od roku nosiłam się z
zamiarem zapisanie
na warsztaty tańca brzucha, w renomowanej szkole,
tu na miejscu w Trójmieście,
z możliwością cotygodniowego
uczestnictwa. Na planach się skończyło. Bo tez i nie mogło być
inaczej - mnie pisane było Hula! Informacja o nim przyszła do mnie
tuż
przed samym warsztatem. Ale to nie przeszkodziło mi w szybkim
skompletowaniu stroju. A, że spotkanie odbywało się tuż po
Zaduszkach, na mój strój złożyło się m.
in. moje pierwsze, własnoręcznie wykonane lei (naszyjnik) z
pięknych ognistych chryzantem
z poświątecznej wyprzedaży.
Nauka
tańca Hula, a tym samym poznawanie tradycji, kultury i
filozofii
hawajskiej, wpisało się doskonale w odkrywany przeze mnie
wówczas
świat mądrości naszych przodków, pierwotnej wiedzy i prawdy
o nas
i życiu.
W odróżnieniu do innych starożytnych kultur, hawajska
przez długie lata była ukryta przed światem i to zarówno z
powodu
położenia geograficznego, jak i z powodu wydarzeń historycznych. W
dużej mierze uchroniło ją to przed wpływem cywilizacji
i
pozwoliło przetrwać w pierwotnej, mało zmienionej formie. Na
szczęście dzisiaj możemy już czerpać z niej inspirację i
mądrość. Nie ma lepszych od Hawajczyków nauczycieli, jak
szczęśliwie i radośnie przejść przez życie, bez stresów,
niepokojów, napięć i ograniczeń. I to mnie ujęło i zachwyciło.
Było dopełnieniem mych ówczesnych poszukiwań odpowiedzi na
nurtujące mnie pytania.
Dlaczego
Hula mnie zafascynowało?
Przede wszystkim jest bardzo prostą, a tym samym dostępną
dla
każdego, formą pracy z ciałem. Tańcząc Hula
podnosimy
naszą wewnętrzną energię (Hula w dosłownym tłumaczeni
oznacza rozpalanie wewnętrznego ognia), która wpływa|
pozytywnie na, będące jednością z naszym ciałem: umysł,
psychikę i emocje.
Jest to forma pracy szczególnie cenna
dla osób, a ja do
takich się
zaliczam, które obdarzone silnie
kontrolującym
umysłem,
często
utrudniający harmonijny
rozwój. To, co jest cenione ponad
wszystko
na Hawajach
to wszechobecna radość i pogoda duch. Dotyczy to
wszystkich aspektów życia codziennego, a zatem obejmuje też
naszą
pracę i rozwój. Taniec Hula najpełniej
i najdoskonalej to
wyraża,
jest bowiem kwintesencją hawajskości. To czego jedynie
potrzebujemy, to taniec Hula, a wszystko to co jest dla nas
dobroczynne samo przychodzi, bez wysiłku, bólu i trudu (a taki
często towarzyszy innym formom pracy
z ciałem). Już po bardzo
krótkim czasie otoczenie zaczyna dostrzegać
„skutki ubocze”
naszej pracy. Nasze ciało pięknieje, twarz się rozjaśnia, pojawia
się błysk w oku. Świetnie ilustruje to przykład z mojego życia.
Tańczyłam Hula od jakiegoś czasu (jednocześnie uczyłam się też
masażu hawajskiego Lomi) i spotkałam znajomą, z którą nie
widziałam się od kilku miesięcy. Przygląda mi się uważnie i w
końcu pyta, czy się zakochałam. A ja jej na to, że owszem, a
mój
ukochany na imię Hula a na nazwisko Lomi. Tak to
właśnie działa, bo cudowny i magiczny jest to taniec!
Obecnie
tańczę Hula przede wszystkim dla siebie samej i taniec jest moją
formą medytacji, medytacji w ruchu. Po dwóch latach wiem,
jak ważne
jest dla mnie systematyczne, najlepiej codzienne, spędzanie
kilkudziesięciu minut z Hula.
Dłuższa przerwa powoduje, że tracę
radość życia, nastrój mi się pogarsza, samoocena, akceptacja
siebie i poczucie własnej wartości także podupada. Spośród
znanych mi
do tej pory „wspomagaczy” nastroju, Hula
okazało się być najlepszym. Na swój prywatny użytek nazywam je moim
„osobistym
kołem ratunkowym”, niezwykle pomocnym przy pokonywaniu
różnych
przeciwności losu, a także usuwaniu wszelkich dolegliwości duszy i
ciała.
Mojej
przygodzie z Hula towarzyszy nieustające zadziwienie, że ma w sobie
COŚ, coś bardzo niezwykłego i niewytłumaczalnego, a co sprawia,
że jest we mnie wewnętrzna potrzeba by się tym tańcem, jego magią
i pięknem dzielić z innymi, wyrażając w ten sposób swoje
uczucia, myśli, pragnienia i wdzięczność. Dlatego też tańczę
dla moich przyjaciół i bliskich mi osób.
Serdecznie
zapraszam do wspólnego dzielenia się radością
z tańca Hula. Na
zajęciach będziemy poznawali dwa najbardziej popularne obecnie
style: Kahiko i Auana. Kahiko to styl dawny, świątynny, wykonywany
bardzo dynamicznie, cechujący się oszczędnymi i precyzyjnymi
ruchami i gestami. Tańce kahiko tańczone są do tradycyjnych
pieśni, którym najczęściej towarzyszy surowy akompaniament
bębnów. Tańce te niosą ze sobą moc i siłę. Z kolei Auana, to
współczesny styl Hula. Zarówno kroki, gesty i
całe ciało cechuje
miękkość i swoboda. Muzyka towarzysząca Auanie jest melodyjna i
bardzo liryczna. Tańcem tym wyrażamy przede wszystkim radość i
miłość. Ważne jest by tańczyć obydwa style, tak by zachować w
sobie równowagę pomiędzy dwoma energiami. Nie można bowiem w
pełni kochać nie mając w sobie mocy, ale też trudno będzie nam
znaleźć w sobie siłę, gdy nie będzie w nas miłości.
Tańczymy
boso w wygodnym, niekrępującym ruchy stroju (mile widziane
szerokie
spódnice, bądź przewiązane przez biodra chusty). Należy
także
przynieść ze sobą duża butelkę wody mineralnej.
Zajęcia prowadzi Justyna Miąc, z wykształcenia jest biologiem
morza, pracuje
a UG, gdzie na co
dzień uczy zgoła innych przedmiotów niż Hula.
Naukę Hula rozpoczęła dwa lata temu,
uzupełnieniała naukę w tym zakresie na warsztatach
prowadzonych przez Susan Pai’niu Floyd oraz Raylene Ha'alelea
Kawaiae'a
z Hawajów. Justyna
jest także tancerką grupy tańca
hawajskiego HULA O LAKA
I POLANI
prowadzonej przez Małgorzatę
Szokalską.
|